Ale fajnie było :)
A przede mną kilka dni lenistwa, zanim zacznie się kolejny semestr. Ostatni.
***
Zrobiłam dzisiaj kluski na parze. Na słodko, ze śmietaną jagodami znalezionymi w zamrażarce. Wcześniej jadłam kluski tylko raz, w zamierzchłym dzieciństwie, kiedy spędzałam wakacje u babci i cioci. Trudno powiedzieć, skąd dokładnie pochodzi ta potrawa, bo popularna jest w wielu rejonach (Śląsk, Wielkopolska, Mazowsze). Przeważnie podaje się je jako dodatek do mięsa, ale nie jest to regułą, bo w wersji słodkiej smakują po prostu rewelacyjnie :)

KLUSKI NA PARZE
(na 4-5 porcji)
400g mąki,
25g świeżych drożdży,
50g cukru,
50g stopionego masła,
ok. 1 szklanki mleka,
1 żółtko,
1 jajko,
szczypta soli
Drożdże rozkruszyć do garnuszka, posypać łyżką cukru, wlać ok. 1/3 szklanki ciepłego mleka, dodać 2 łyżki mąki i wymieszać. Odstawić na 15 minut w ciepłe miejsce, aby zaczyn wyrósł.
Do miski przesiać resztę mąki, dodać sól, jajko, żółtko, resztę cukru i mleka. Dodać zaczyn i dokładnie zagnieść ciasto. Następnie wlać stopione masło i wyrabiać, aż cały tłuszcz zostanie wchłonięty przez ciasto, które stanie się miękkie, elastyczne i nie będzie się kleić do rąk i miski.
Miskę przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 30-40 minut, aż ciasto urośnie i podwoi swoją objętość. Po tym czasie ciasto wyłożyć na stolnicę, lekko rozwałkować na grubość 2 cm i szklanką wycinać krążki. Skrawki ciasta zagnieść, ponownie rozwałkować, wyciąć krążki itd. aż do zużycia całego ciasta. Krążki przykryć ściereczką i odstawić na kolejne 30-40 minut, aż znowu urosną.
Kluski gotować w parowarze albo w zwykłym garnku z wkładką do gotowania na parze przez ok. 10-12 minut.
Podawać na gorąco.

Moje dzieciństwo! Śliczne te kluseczki :)
OdpowiedzUsuńJa najbardziej lubię z musem truskawkowym albo z sosem mięsnym - oczywiście w obu wersjach ze śmietaną :)
Nigdy nie jadłam na wytrawnie. Na słodko za to króluje na moim stole odkąd pamiętam. Najlepsze u babci :D
OdpowiedzUsuńpodziwiam za snowboard! a klusków zazdroszczę!bo są takie domowe, puchate i pyszne.
OdpowiedzUsuńUwielbiam je! Smak dzieciństwa. U mnie nazywane parowańcami. Pyszne na słodko. Mniam:)
OdpowiedzUsuńSama rozkosz :)
OdpowiedzUsuńuwielbiam je :) U mnie nazywają się paruchy, parowce... pyszności :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za dodanie tych pyszności do akcji :) Nie jadłam nigdy takich klusek na słodko, chyba czas spróbować :))
OdpowiedzUsuńU mnie [gorny slask] nazywaja sie: buchty :)
OdpowiedzUsuńJak nie bylo owocow, babcia i mama podawaly je tylko z topionym maslem, potrafilam tego zjesc ilosc, ktora przekraczala wszelkie wyobrazenie :D
Dopiero w Lodzi z wielkim zdziweniem zobaczylam, ze moje ulubione buchty sa podawane z gulaszem!
he he, co kraj, to obyczaj...
Pozdrawiam sniezno-slonecznie z pepka PL
u mnie kluski te obsmaża sie na margarynie a do tego koniecznie gorące kakao polecam:)
OdpowiedzUsuńOooo, u mnie tez sie takie robilo! Sama nigdy nie probowalam prawde mowiac... Moze czas zaczac? Bo Twoje wygladaja dokladnie tak, jak powinny! :):):)
OdpowiedzUsuńMoja teściowa robi przepyszne parowce, ale nadziewane jagodami, polane roztopionym masełkiem i posypane cukrem. Niebo w gębie.
OdpowiedzUsuń