środa, 26 listopada 2014

Duńska sałatka śledziowa

Chociaż na pierwszy rzut oka sałatka ta wygląda bardzo tradycyjnie (śledzie, korniszony, jabłko), to jednak przyprawa curry nadaje tu intrygującej nuty. Duńczycy lubią curry, a dzięki dalekomorskim wyprawom, orientalne przyprawy gościły na ich stołach już w XIX wieku. Sądzę, że ta wyrazista w smaku, lekko orzeźwiająca i sycąca sałatka znakomicie wpisuje się także w nasze polskie smaki :) My polubiliśmy :) 

Photobucket 

DUŃSKA SAŁATKA ŚLEDZIOWA 
6-8 filetów śledziowych, 
1 duże jabłko, 
2/3 szklanki małych korniszonów lub 2-3 ogórki konserwowe, 
½ czerwonej cebuli, 
2 łyżki jogurtu naturalnego, 
2 łyżki majonezu, 
1 łyżeczka curry, 
sól i pieprz, 
koperek lub natka pietruszki 

Filety śledziowe, jeśli są solone, moczyć przez noc w mleku lub w zimnej wodzie. Cebulę posiekać, obrane jabłka pokroić w kostkę, a korniszony w grube plasterki (w przypadku normalnej wielkości ogórków konserwowych – również w kostkę. Natkę lub koperek posiekać. Śledzie pokroić na kawałki i wszystko razem umieścić w misce. Jogurt wymieszać z majonezem i curry, doprawić solą i pieprzem (sól można pominąć, jeśli śledzie są dość słone). Powstałym sosem polać sałatkę i wymieszać. Schłodzić w lodówce minimum kilka godzin. 


(pomysł podpatrzony u Green Plums

 Kuchnia skandynawska 2014

Rugbrau∂ - chleb islandzkich pasterzy

Pamiętacie damper, chleb australijskich pasterzy, który ongiś pieczony był w popiele? Okazuje się, że islandzcy koledzy po fachu wykazali się jeszcze większą pomysłowością – swój chleb zamykali w puszkach i zakopywali w gorącej ziemi blisko gejzerów. 
W ten sam sposób chleb piekł Gordon Ramsay w jednym z odcinków swojego programu, kręconego w Islandii. Niestety nigdzie nie mogłam znaleźć jego receptury, szukając jednak domowych sposobów na upieczenie (ugotowanie?) tego chleba, natknęłam się na ten przepis. Pomysł wydawał się tak abstrakcyjny, że nie wróżyłam mu specjalnego sukcesu. Na dodatek nie miałam wolnowaru, więc swój chlebek postanowiłam włożyć do zwykłego garnka wypełnionego wodą. Długie gotowanie chleba powodowało narastające zniecierpliwienie, jednak wytrzymałam. I jakaż była moja radość, gdy po odpakowaniu oczom moim ukazał się wyrośnięty, ciemny i zgrabny, okrągły chlebek :) 
Kolejną ciekawostką jest fakt, że chlebek ten pieczony jest na proszku do pieczenia, a nie na drożdżach. Powoduje to, że ma inną, bardziej krucho-gliniastą strukturę. Zaskoczeniem był dla mnie także jego smak. Według przepisu można było dodać brązowy cukier lub miód. Ja dodałam miód i z tego powodu chlebek smakował jak mało słodki... piernik. Nie sądziłam, że miód w wypieku może być tak intensywny w smaku. Dzięki temu specyficznemu smaczkowi chleb smakował mi bardziej ze słodkimi dodatkami niż słonymi. 
Czy jeszcze powtórzę ten przepis? Chyba nie, ale dla samej ciekawości i frajdy zdecydowanie warto było go zrobić :) 

Photobucket 

CHLEB ISLANDZKICH PASTERZY 
1,5 szklanki mąki żytniej (użyłam typ 720),
¾ szklanki mąki pszennej (użyłam typ 650), 
2 łyżeczki proszku do pieczenia (raczej płaskie), 
2 łyżeczki melasy, 
½ łyżeczki soli, 
¾ szklanki maślanki, 
¼ szklanki brązowego cukru lub miodu (jeśli miód, to sugeruję użyć mniejszą ilość)

Maślankę przelać do garnuszka, dodać melasę i cukier/miód. Podgrzać, tak żeby całość była ciepła, ale nie gorąca. Obie mąki, proszek do pieczenia i sól wymieszać w misce. Wlać maślankę i rękami zagnieść gładkie ciasto – jeśli jest za suche i nie chce się łączyć, dolać jeszcze nieco maślanki. Ciasto powinno być dość zwarte i zachowywać swój kształt. Uformować z niego kulkę i włożyć do żaroodpornej miski o średnicy 15-17cm. Miskę szczelnie przykryć folią aluminiową (nawet dwoma warstwami) i obwiązać sznurkiem lub szeroką gumką recepturką. Miskę włożyć do dużego garnka. Do garnka wlać tyle wody, by sięgała mniej więcej połowy wysokości miski. Garnek przykryć pokrywką i postawić na ogniu. Zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować przez 2 godziny i 15 minut. Po tym czasie wyjąć miskę i zdjąć folię. Odczekać 10-15 minut i jeszcze ciepły chlebek wyjąć z miski. Kroić dopiero, gdy całkiem przestygnie. 

Photobucket 

 Photobucket 

 Photobucket 

 Kuchnia skandynawska 2014

wtorek, 25 listopada 2014

Tebirkes - duńskie bułeczki maślane

Pod nazwą „tebirkes” kryją się rozmaite duńskie bułeczki. Mogą być wykonane z ciasta francuskiego lub drożdżowe, słodkie lub słone... Ich cechą wspólną jest duża zawartość masła oraz charakterystyczny kształt spowodowany składaniem rozwałkowanego ciasta. Tebirkes są tuczące, niezdrowe i... przepyszne. Zwłaszcza świeże, dopiero co upieczone :) Ja zdecydowałam się upiec tebirkes na podstawie przepisu z bloga bazyliowo. Część posypałam startym serem, a część makiem. Moje bułeczki niestety nie wyszły tak kształtne, ale nie miało to wpływu na smak :) 
Bułeczki najlepsze są w dniu wypieku. Można je także mrozić, najlepiej tego samego dnia. Po wyjęciu z zamrażarki należy je wstawić na kilka minut do nagrzanego piekarnika. 

Photobucket 

TEBIRKES 
rozczyn: 
20g drożdży,
400g letniego mleka, 
300g mąki pszennej 

ciasto: 
200g mąki pszennej, 
50g miękkiego masła, 
20g cukru, 
10g soli 

dodatkowo: 
100g bardzo miękkiego masła do posmarowania, 
starty ser lub mak do posypania 


Przygotować rozczyn: rozpuścić drożdże w mleku i dodać mąkę. Za pomocą miksera z końcówkami do ciast drożdżowych wyrobić ciasto (będzie dość rzadkie i klejące), przykryć ściereczką i zostawić na godzinę do wyrośnięcia. 
Po tym czasie dodać pozostałe składniki ciasta i wyrobić gładkie, lśniące i nie klejące się do miski ciasto. Przykryć ściereczką i odstawić na 10 minut. 
Na podsypanym mąką blacie rozwałkować ciasto na prostokąt o wymiarach ok. 30 x 40 cm. Rozsmarować większość masła na 2/3 ciasta; nieposmarowaną część zawinąć do środka; następnie zawinąć drugą połowę posmarowanej masłem części na wierzch. Górę posmarować resztą masła i posypać serem lub makiem. Następnie za pomocą ostrego noża wyciąć 12-15 prawie trójkątnych bułeczek (z nieco „ściętym” górnym rogiem, czyli właściwie trapezoidalnych). Bułeczki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pozostawić do wyrośnięcia, aż podwoją swoją objętość. 
Nagrzać piekarnik do 250 stopni. Wstawić wyrośnięte bułeczki do piekarnika, piekarnik spryskać wodą i zamknąć drzwiczki. Następnie od razu obniżyć temperaturę do 210 °C i piec przez ok. 12 minut. Studzić na kratce. 


UWAGA: przed przystąpieniem do pracy warto obejrzeć filmik jak prawidłowo składać i kroić bułeczki: KLIK! 



Kuchnia skandynawska 2014

Kladdkaka - szwedzkie ciasto czekoladowe

Kladdkaka to ciasto, na które miałam ochotę, odkąd tylko poznałam przepis. Wiedziałam, że to MUSI być rozpustnie pyszne, innej opcji nie było. Krucha skorupka i lepki, wilgotny środek – skąd my to znamy? W rzeczywistości kladdkaka jest szwedzkim odpowiednikiem znanego na całym świecie brownie – wygląda i smakuje tak samo. A przynajmniej powinno, bo gdy za pierwszym razem robiłam wszystko dokładnie według przepisu – dokładnie utarłam jajka z cukrem na puch, delikatnie wmieszałam mąkę – wyszedł mi wyrośnięty, puszysty i całkiem suchy czekoladowy biszkopt... Za drugim razem miksowałam składniki bardzo krótko, piekłam również krócej i kladdkaka wyszła dokładnie taka, jak powinna. 

Co ciekawe, Szwedzi tak lubią to ciasto, że 7 listopada obchodzony jest jako "Kladdkakans Dag" czyli Dzień Kladdkaka :)

Photobucket 

KLADDKAKA 
2 jajka, 
220g cukru, 
120g stopionego masła, 
120g mąki, 
3 łyżki kakao 

Jajka i cukier krótko zmiksować. Dodać mąkę, kakao i stopione masło, jeszcze raz wszystko krótko zmiksować na niskich obrotach miksera (do momentu połączenia się składników). Tortownicę o średnicy 22cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać ciasto i wyrównać powierzchnię. Piec w 160 stopniach przez 20-22 minuty. Na wierzchu powinna utworzyć się krucha skorupka, zaś ciasto w środku powinno być miękkie – aby to sprawdzić, można ostrożnie nacisnąć je palcem. Ciasto wyjąć z piekarnika, lekko przestudzić i wyjąć z formy. Podawać na ciepło lub po przestudzeniu. 

Photobucket 

(przepis podpatrzony tutaj, z moimi zmianami)

Kuchnia skandynawska 2014

poniedziałek, 24 listopada 2014

Szwedzkie burgery z łososia

Bardzo dawno nie robiłam burgerów, a że bardzo spodobał mi się pomysł na burgery z łososia u Globecookerki, postanowiłam je wypróbować, zwłaszcza że w zamrażarce miałam akuratną porcję łososiowego filetu. Rzecz jasna upiekłam najpierw bułki hamburgerowe według wielokrotnie już sprawdzonego i ulubionego przepisu (kupnych nie tykam). Reszta roboty to pestka :) 
No i cóż... okazało się, że połączenie łososia, konfitury z borówek i sera jest niesamowicie smaczne – o ile oczywiście lubicie łososia :) Dla mnie to jedna z ulubionych ryb, a burgery bardzo przypadły mi do gustu :) 

Photobucket 

SZWEDZKIE BURGERY Z ŁOSOSIA 
(3 porcje) 
3 bułki do hamburgerów (najlepiej domowej roboty), 
350g filetu z łososia, 
1 jajko, 
1 łyżka bułki tartej, 
kilka plastrów sera żółtego (użyłam cheddar), 
dżem z borówki do mięs, 
garść rukoli,
3 łyżki gęstego jogurtu (użyłam greckiego light), 
1 łyżka majonezu,
szczypiorek, 
1 łyżka soku z cytryny, 
sól i pieprz, 
olej do smażenia 

Za pomocą noża oddzielić od łososia skórę, a mięso dokładnie posiekać (tak jak na tatara). Mięso przełożyć do miski, wbić jajko, dodać bułkę tartą, 2 łyżki posiekanego szczypiorku i sok z cytryny, doprawić solą i pieprzem. Dokładnie wymieszać. Z masy uformować 3 okrągłe burgery. Wstawić je do lodówki na godzinę (lub do zamrażalnika na 15 minut), aby stężały. 
Jogurt i majonez wymieszać z 1 łyżką posiekanego szczypiorku. Doprawić solą i pieprzem. 
Na patelni rozgrzać olej i usmażyć burgery po kilka minut z każdej strony, aż będą rumiane. 
W tym czasie bułki rozkroić i wstawić na kilka minut do gorącego piekarnika. Można też zagrzać je na drugiej, suchej patelni. 
Na ciepłym pieczywie rozsmarować sos jogurtowy, ułożyć rukolę i burgera. Następnie położyć ser, łyżeczkę dżemu z borówki i przykryć górną połową bułki. 
Podawać od razu :)

Kuchnia skandynawska 2014

niedziela, 23 listopada 2014

Boeuf Stroganow // strogonow

Stroganow to potrawa, która nierozerwalnie kojarzy mi się z weselami i różnego rodzaju imprezami. Jest sycąca, rozgrzewająca i bardzo smaczna. Danie to powstało w XIX-wiecznej Rosji, wymyślone przez francuskiego kucharza Carême, który pracował na dworze cara Aleksandra I. Nazwa pochodzi od rosyjskiego dyplomaty, Pawła Stroganowa. W Polsce danie to często nazywane jest „strogonowem” i z tego, co się zorientowałam, nazwa ta ze względu na swą powszechność, również jest uważana za poprawną. 
Bazą oryginalnego stroganowa jest polędwica wołowa, jednak ze względu na jej wysoką cenę, można użyć innych, chudych części wołowiny, najlepiej młodej. Spotkałam się również ze strogonowami na mięsie wieprzowym. Poza tym, z tą potrawą jest jak z bigosem – każdy robi ją nieco inaczej :) 

 Photobucket 

BOEUF STROGANOW / STROGONOW 
(4 porcje) 
650g chudej wołowiny, 
1 duża cebula, 
200g pieczarek (najlepiej malutkich), 
1 nieduża czerwona papryka, 
1 nieduża zielona papryka, 
1 duży lub 2 małe ogórki kiszone lub konserwowe, 
ok. 500ml wody lub bulionu wołowego, 
150g koncentratu pomidorowego, 
1 łyżeczka musztardy, 
2 łyżki mąki, 
sól i pieprz, 
olej do smażenia, 
2-3 łyżki śmietany 12% lub 18%, 
natka pietruszki do posypania 

Wołowinę pokroić w cienkie paski i oprószyć mąką. Na patelni rozgrzać olej i w dwóch partiach obsmażyć mięso, aż będzie rumiane. Przełożyć do garnka o grubym dnie i wlać wodę lub bulion. Przykryć i gotować na niewielkim ogniu, od czasu do czasu mieszając. 
W tym czasie cebulę pokroić w piórka, a papryki w paski. Pieczarki oczyścić, większe pokroić, a malutkie można zostawić w całości. Na patelni po smażeniu mięsa obsmażyć cebulę i dodać do gotującej się w garnku wołowiny. Następnie podsmażyć pieczarki i również dodać do mięsa. Do garnka dodać także paprykę (tej nie trzeba podsmażać, chociaż można). Doprawić solą i pieprzem. Wszystko razem wymieszać i dusić, aż wołowina będzie miękka. W razie potrzeby dolać więcej wody lub bulionu – sosu powinno być sporo. 
Gdy mięso jest już miękkie, dodać pokrojone w paski ogórki, koncentrat pomidorowy i musztardę. Garnek zdjąć z ognia, dodać śmietanę i wymieszać (można też całkiem zrezygnować ze śmietany lub dodać po łyżeczce na każdej porcji tuż przed podaniem). 
Na koniec posypać natką pietruszki. 

Stroganow najlepiej podawać z pieczywem, ale można również z ziemniakami lub kluskami :)

sobota, 22 listopada 2014

Naleśniki ruskie

Uwielbiam pierogi ruskie i uważam, że temu, kto wymyślił połączenie ziemniaków, twarogu i cebuli należałoby pośmiertnie przyznać nagrodę w stylu kulinarnego Nobla ;) Rzadko jednak robię pierogi, bo po pierwsze czas nie bardzo pozwala, a po drugie, mieszkając we dwójkę... nie zawsze się opłaca. 
Na szczęście istnieje także opcja nadziania boskim farszem naleśników. W większości źródeł potrawa ta funkcjonuje jako „naleśniki ruskie”, ale w kilku barach spotkałam się z nazwą „naleśniki ukraińskie”. Nie ma to większego znaczenia, w końcu dawna Ruś to w pewnej części także Ukraina... Tak czy owak, naleśniki ruskie to świetna alternatywa dla pierogów, zwłaszcza jeżeli tuż przed podaniem podsmaży się je na patelni. 
Świetnie smakują podane z kleksem dobrej, gęstej śmietany oraz surówką albo w roli „pasztecika” do czerwonego barszczu :) 

Photobucket 

NALEŚNIKI RUSKIE 
(4 porcje) 
8 naleśników (przepis podstawowy - klik!), 
500g ziemniaków, 
250g półtłustego twarogu, 
1 spora cebula, 
sól i pieprz, 
olej do smażenia 

Ziemniaki obrać i ugotować w osolonej wodzie. Odcedzić i jeszcze ciepłe ugnieść tłuczkiem na puree. 
Cebulę posiekać i podsmażyć na niewielkiej ilości oleju. Twaróg przetrzeć przez sitko. 
Ziemniaki, cebulę i twaróg połączyć w misce, doprawić solą i sporą ilością pieprzu. Dokładnie wymieszać. Jeśli farsz jest za suchy, można dolać odrobinę mleka. 
Na połowie każdego naleśnika rozsmarować farsz, przykryć drugą połową i złożyć jeszcze raz na pół. Podsmażyć z obu stron na oleju na złoty kolor. Podawać gorące.