Podobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Nie wiem, jak z piekłem, ale do pustki w portfelu z pewnością ;)
No ale MUSIAŁAM! ;)
Naoglądałam się tyle przepisów z wykorzystaniem japońskiej herbaty matcha, że musiałam sobie kupić paczuszkę ;)
Matcha jest herbatą w postaci intensywnie zielonego proszku, który służy nie tylko do przygotowania napojów, ale i do barwienia ciast, lodów i innych słodkości.
Te słodkości na moim blogu pojawią się już niebawem, a póki co – zapraszam na matcha latte, czyli herbatę matcha z mlekiem.
Lubicie bawarkę? Ja nie :)
Gdy byłam mała, to owszem. Ale z czasem sympatia do zabielanej czarnej herbaty przeszła mi zupełnie.
Jednak matcha z mlekiem smakuje inaczej. Według mnie – o wiele lepiej. Jest przyjemnie orzeźwiająca i aromatyczna. I choć normalnie nie słodzę herbaty, tutaj pół łyżeczki cukru jest jak najbardziej wskazane.
Przepis znalazłam na blogu atiny_bc :)

MATCHA LATTE
(na 1 porcję)
1 łyżeczka herbaty matcha,
½ łyżeczki cukru,
odrobina gorącej wody,
¾ filiżanki mleka
Herbatę wsypać do filiżanki i zalać gorącą wodą. Dodać cukier i dokładnie wymieszać, a następnie spienić spieniaczem. Mleko podgrzać i spienić. Zalać herbatę i od razu podawać.
Ostatnie dni upłynęły mi pod znakiem kuchni japońskiej, do której coraz bardziej się przekonuję, więc w najbliższym czasie na blogu pojawi się prawdziwy nalot przepisów z tego kraju ;)
Dzisiejsze ciasteczka są również japońskie. Łatwe do zrobienia i bardzo smaczne. Słodkie, ale dzięki wyczuwalnej, lekko pikantnej imbirowej nucie nie są zapychające i po zjedzeniu jednego zaraz ma się ochotę na więcej, co w sumie jest dość zdradliwe ;)
Znakomicie smakują z zieloną herbatą.
Jedynym minusem było to, że ciasteczka wg mnie są odrobinę twardawe, dlatego w przepisie, który podaję, polecam schłodzić ciasto przed wyrabianiem – jak każde inne kruche ciasto. To powinno pomóc ;)
W ramach wspólnego gotowania poza mną przygotowali je: Panna Malwinna, Maggie, Dobromiła, Mopsik, Król i Kermeet. Przepis wyszperała Panna Malwinna na tej stronie.

JAPOŃSKIE CIASTECZKA IMBIROWE
70g miękkiego masła,
85g cukru,
150g mąki,
szczypta soli,
2 łyżki zimnej wody,
3 łyżki startego imbiru (lub 1,5 łyżki sproszkowanego),
sezam do posypania
Masło zmiksować z cukrem i szczyptą soli na puszystą masę. Wsypać mąkę, dodać imbir i wodę i dokładnie wyrobić. Uformować kulę, owinąć w folię i schłodzić przez godzinę w lodówce.
Po tym czasie ciasto rozwałkować między dwoma arkuszami papieru do pieczenia (ja wałkowałam normalnie, na stolnicy, podsypując mąką). Niedużym kieliszkiem (np. tym do brandy) wycinać kółka. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, posmarować wodą za pomocą pędzelka i posypywać sezamem, lekko wgniatając go w ciasteczka opuszkami palców.
Piec w temperaturze 180 stopni aż ciasteczka będą złociste z brzegów (ok. 15 minut).
Z podanej ilości wychodzi ok. 30 sztuk.
Jeśli lubicie masło orzechowe w pikantnych daniach, koniecznie wypróbujcie ten przepis. Kurczak w sosie fistaszkowym to bardzo popularne danie w Afryce Zachodniej, zwłaszcza w rejonie Mali, oczywiście raczej wśród zamożniejszej części społeczeństwa.
Mali, podobnie jak sąsiadujące z nim kraje, długo były kolonią francuską, stąd francuska nazwa tego dania „poulet aux arachide”.
Przepis znalazłam tutaj i lekko go zmodyfikowałam. Tradycyjnie do tego dania używa się całego kurczaka pokrojonego na części, ale w wielu przepisach zastępuje się go filetami z piersi. Ja użyłam mięsa z udek, ponieważ jest bardziej miękkie, nie wysycha i lepiej nadaje się do duszenia.
W niektórych wersjach tego dania dodaje się również inne warzywa: szpinak, cukinię, a nawet ziemniaki.
Tak czy siak zapewniam, że smakuje o wiele lepiej niż wygląda ;)))

KURCZAK W SOSIE FISTASZKOWYM
(na 4 porcje)
600g piersi z kurczaka (użyłam mięsa z udek bez skóry i kości),
2 duże cebule,
1 duża zielona papryka,
1 puszka pomidorów,
3 ząbki czosnku,
papryczka chili (najlepiej zielona) – ilość wg uznania,
3 solidne łyżki masła orzechowego (najlepiej tego z kawałkami orzechów),
1 płaska łyżka curry,
½ łyżeczki startej gałki muszkatołowej (jeśli ktoś lubi, można więcej),
1 płaska łyżeczka mielonej kolendry,
1 płaska łyżeczka mielonej gorczycy (zastąpiłam musztardą Dijon),
pieprz,
2-3 łyżki maggi (pominęłam, dałam tylko sól do smaku),
2-3 łyżki oleju
Mięso pokroić w kostkę.
Cebulę zetrzeć na tarce lub w blenderze (druga opcja zdecydowanie lepsza ;)
W głębokiej patelni o grubym dnie rozgrzać olej, dodać masę cebulową i smażyć na niedużym ogniu ok. 5 minut, mieszając. Następnie dodać wszystkie przyprawy poza maggi i smażyć do uzyskania jasnobrązowego koloru. Dodać kurczaka i pokrojone pomidory wraz z zalewą, przykryć pokrywką i dusić ok. 15 minut, mieszając od czasu do czasu.
Dodać masło orzechowe, czosnek przeciśnięty przez praskę, pokrojoną w kostkę paprykę i maggi (sól), dusić jeszcze 10-15 minut.
Podawać z ryżem.
Tegoroczną edycję akcji wielkanocnej inauguruję przepisem na pyszne ciasto. Choć na pierwszy rzut oka wygląda jak najzwyklejsze ucierane ciasto „zebra”, w rzeczywistości to miękki i puszysty jak pianka sernik :)
Przepis podpatrzyłam u Margarytki i wprowadziłam kilka zmian, m.in. dodałam kakao, aby ciemne ciasto lepiej się odznaczało. To spowodowało, że według mnie sernik mógłby być trochę bardziej słodki – dlatego poniżej podałam w nawiasie opcję z większą ilością cukru.
Sernik wzbudził ogólny zachwyt, bo i wygląda, i smakuje wspaniale. Bardzo polecam :)

SERNIK „ZEBRA”
1kg mielonego twarogu,
6 dużych jajek (lub 7 małych),
180g cukru pudru (można więcej np. 200g),
1 opakowanie cukru wanilinowego,
150g masła lub margaryny,
2 budynie waniliowe,
1 tabliczka białej czekolady,
1 tabliczka gorzkiej czekolady,
1 łyżka mąki ziemniaczanej,
1 łyżka kakao,
szczypta soli,
+ cukier puder do posypania ciasta
Żółtka oddzielić od białek (najlepiej do dwóch dużych misek).
Masło lub margarynę stopić i odstawić.
Obie czekolady rozpuścić osobno w dwóch miseczkach w kąpieli wodnej (nad rondlem z gotującą się wodą) lub w mikrofalówce. Odstawić do lekkiego przestygnięcia.
W tym czasie żółtka utrzeć z cukrem pudrem i cukrem wanilinowym na jasną, puszystą masę. Cały czas ucierając, cienkim strumyczkiem wlać stopiony tłuszcz. Dodać budyń (w proszku) i partiami twaróg.
Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę. Dodać je do masy serowej i delikatnie wymieszać dużą łyżką.
Podzielić ciasto na 2 równe części. Do jednej dodać białą czekoladę i 1 łyżkę mąki ziemniaczanej, do drugiej części dodać gorzką czekoladę i kakao. Obie części delikatnie wymieszać.
Dno tortownicy o średnicy 26-27cm wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto nakładać w następujący sposób: na środek tortownicy nałożyć 2 łyżki jasnej masy, następnie na środek białej masy wlać 2 łyżki ciemnej masy, na środek ciemnej 2 łyżki białej masy i tak do wyczerpania ciasta. Za każdym razem (po nałożeniu każdej warstwy) lekko wgnieść ją łyżką w środek, tak aby warstwy z dołu lepiej rozchodziły się na boki.
Opcja normalna pieczenia: 170 stopni przez 1,5 godziny.
Opcja zaproponowana przez Margarytkę: najpierw piec w 100 stopniach przez 80 minut, następnie zwiększyć temperaturę do 125 stopni i piec jeszcze 50 minut.
Dzięki długiemu pieczeniu w niższej temperaturze, sernik nie powinien gwałtownie rosnąć i nie opadać).
Ja zastosowałam metodę Margerytki, jednak nie przeszkadzało to mojemu sernikowi rosnąć jak szalonemu. Tym bardziej, że musiałam piec go dłużej niż podany czas (odpowiednio 80 i 80 minut, razem 160 minut w piecu!). Sernik niechybnie by opadł, tworząc wielki krater, jednak zaraz po wyłączeniu piekarnika wyjęłam go, okroiłam ciasto od brzegów tortownicy i dalej studziłam w piekarniku przy otwartych drzwiczkach. Dzięki temu opadł idealnie równomiernie ;)
Robiłam kiedyś lasagne ze szpinakiem i mięsem, z dynią i mięsem, a tym razem proponuję lasagne w 100% warzywno-serową.
Przepis znalazłam w lutowym „Poradniku Domowym”, ale dość mocno go zmodyfikowałam, bo wg mnie proponowane tam proporcje między składnikami były dość abstrakcyjne.
Lasagne jest rewelacyjna. Pyszny szpinak, lekko chrupiąca cukinia i kremowy camembert. Czego chcieć więcej od dobrego obiadu? :)

LASAGNE ZE SZPINAKIEM I CUKINIĄ
(na 6-7 porcji)
16 płatów lasagne,
2 opakowania mrożonego szpinaku w liściach,
2 nieduże cukinie,
1 duża żółta papryka,
4 ząbki czosnku,
2 krążki sera camembert,
3 łyżki sera mascarpone,
1 jajko,
250ml śmietanki kremówki,
2-3 łyżki startego parmezanu,
sól i pieprz,
oliwa
Na patelni rozgrzać 2-3 łyżki oliwy, następnie wrzucić szpinak, przykryć i dusić na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż się rozmrozi. Wtedy odkryć patelnię, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i dalej podgrzewać, aż woda ze szpinaku odparuje. Doprawić solą i pieprzem, dodać mascarpone, wymieszać i odstawić do lekkiego ostudzenia. Wbić jajko i jeszcze raz wymieszać.
Paprykę oczyścić i pokroić na paseczki. Na mniejszej patelni rozgrzać pozostałą 1 łyżkę oliwy i podsmażyć na niej na małym ogniu paprykę, aż zmięknie.
W dużym garnku zagotować osoloną wodę i partiami obgotować płaty lasagne przez ok. 4 minuty. Wyjmować je łyżką cedzakową i kłaść na czystej ściereczce.
Camembert pokroić na plasterki.
Naczynie żaroodporne wysmarować oliwą i ułożyć na niej 4 płaty lasagne, w razie potrzeby je docinając, aby pokryły całe dno. Następnie równomiernie nałożyć 1/3 szpinaku, ¼ plasterków cukinii, ¼ papryki i ¼ camemberta. Następnie znowu makaron itd. - W ten sposób ułożyć 2 kolejne warstwy. Na wierzchu ułożyć ostatnie 4 płaty lasagne, pozostałą cukinię i paprykę.
Ostatnią ćwiartkę camembert podgrzać w rondelku razem ze śmietanką. Gotować przez chwilę, aż sos zgęstnieje. Sosem polać równomiernie całą zapiekankę. Wierzch posypać startym parmezanem.
Piec 30 minut w 180 stopniach.
Kotlet schabowy na niedzielny obiad? Nic nowego... A może jednak?
Zamiast tradycyjnej bułczanej panierki – sos z duszonymi jabłkami.
Przepis łatwy i bardzo smaczny :)

KOTLETY SCHABOWE Z JABŁKAMI
(na 4 porcje)
4 plastry schabu,
2 jabłka,
mały kawałek pora (ok. 10 cm)
1 łodyga selera naciowego,
2-3 łyżki mąki + 1 czubata łyżeczka do sosu,
1 szklanka bulionu mięsnego,
¼ szklanki białego wytrawnego wina,
½ łyżeczki kurkumy,
2 łyżki oleju,
1 łyżka masła,
sól i pieprz
Plastry schabu rozbić, oprószyć solą i pieprzem, obtoczyć w mące. Na patelni rozgrzać olej z 1 łyżką masła i obsmażyć kotlety z obu stron na rumiano. Przełożyć na talerz i trzymać w cieple.
Jabłka obrać i pokroić na ósemki. Seler pokroić na plasterki. Pora drobno pokroić. Na patelnię po mięsie wrzucić selera i pora i smażyć ok. 1 minuty, następnie dodać pokrojone jabłka. Smażyć przez 2 minuty na średnim ogniu. Wlać wino i gotować 3 minuty. Następnie wlać bulion, dodać kurkumę i mąkę rozrobioną w małej ilości zimnej wody. Dokładnie wymieszać z jabłkami i gotować przez ok. 2 minuty na małym ogniu, mieszając. Doprawić do smaku solą i pieprzem, dodać usmażone kotlety i dusić razem jeszcze 3-4 minuty.
Podawać z pieczonymi ziemniakami albo puree ziemniaczanym.
(inspiracja: Pol Martin „Kuchnia doskonała dla każdego”, z moimi zmianami)
To chyba najszybsze ciasteczka świata :) Robi się je błyskawicznie, z zaledwie trzech składników, a efekt cieszy oko i podniebienie :) Idealne, gdy spodziewamy się gościa i nie mamy zbyt wiele czasu, by przygotować coś do kawy ;)
Przepis znalazłam na blogu dorotus (u niej znajduje się też instrukcja obrazkowa składania ciasta). Kto jeszcze ich nie próbował - gorąco polecam :)

PALMIERY CYNAMONOWE
1 arkusz ciasta francuskiego,
1/3 szklanki cukru,
1 łyżka cynamonu
1-2 łyżki cukru rozsypać na stolnicy i rozwinąć na nim arkusz ciasta francuskiego, lekko dociskając. Pozostały cukier wymieszać z cynamonem i równomiernie rozsypać na cieście, dociskając dłonią. Dwa przeciwległe boki ciasta złożyć do środka tak, aby się zetknęły (jak zamykane okiennice w oknie ;) Następnie w ten sam sposób złożyć ciasto jeszcze raz. Na koniec złożyć ciasto na pół tak, jak zamyka się książkę.
Z tak powstałego wałka ciasta odkrawać plasterki grubości 7-8 mm. Układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w dużych odstępach (rosną). Lekko ścisnąć je palcami tak, aby miały bardziej zaokrąglony kształt.
Piec w temperaturze 200 stopni przez 15 minut (lub dłużej, do momentu, aż będą złociste).
Upieczone ciasteczka wystudzić na kratce.